Nie-dieta,  Życiowe tematy

Bliss point

Hejo, 

Dzisiaj krótko, zwięźle i treściwie.

Kopię ostatnio dużo w tematyce wysokoprzetworzonej żywności i uzależnienia od jedzenia. Jest to temat, który wywołuje we mnie różne emocje. Szczególnie oburzenie i frustrację. Denerwuje mnie to, że zewsząd wciska się nam produkty rzekomo spożywcze, które z prawdziwym jedzeniem czasami mają niewiele wspólnego. 

Dobra, w większości przypadków wiemy, że frytki, cola, batoniki czy Ptasie mleczko wcale nie są zdrowe. Dlaczego więc po nie sięgamy?

BO SĄ PYSZNE!

O tym właśnie chcę Wam dzisiaj opowiedzieć. Dlaczego to niezdrowe jedzenie jest tak smaczne?

Kluczem do sekretu jest tutaj “bliss point” – punkt szczęścia. Pojęcie to wzięło się z ekonomii i odnosi się konsumpcji produktu w takiej ilości, w której będziemy maksymalnie usatysfakcjonowani. Przekroczenie tego punktu wiąże się ze spadkiem zadowolenia z dalszej konsumpcji. 

Przykładowo: Zjadłam jednego pączka, jestem zadowolona, ale cóż… mam ochotę na jeszcze jednego. Zjadam go, jestem jeszcze bardziej szczęśliwa, sięgam więc po kolejnego, ale w połowie uświadamiam sobie, że już wcale nie czuję satysfakcji z jedzenia i robi mi się trochę niedobrze… Przekroczyłam właśnie “punkt szczęścia”. 

Pojęcie bliss point możemy odnieść również do produkcji żywności. Punkt szczęścia to taka ilość cukru, soli i tłuszczu, która optymalizuje smak a dodanie większej ilości któregoś z powyższych składników pogorszyłoby tylko doznania smakowe. Koncepcję tą opracował dr Howard Moskowitz – psycholog i badacz rynku. 

Jak określa się taki punkt? 

Badanym podaje się kilka serii przetworzonego produktu spożywczego i za pomocą skanerów PET-CT bada jak ośrodki przyjemności w mózgu reagują na dane próbki. Im większy wyrzut dopaminy, tym lepiej. 

Rozumiecie więc, odczuwamy realną przyjemność z jedzenia fast foodów, słodyczy i innych wysokoprzetworzonych produktów… Problem leży w tym, że z czasem, aby osiągnąć taki sam poziom przyjemności musimy zjeść więcej i więcej tej żywności. Nasze kubki smakowe też się przyzwyczają, a naturalne jedzenie przestaje smakować. 

Tak działa przyzwyczajenie i uzależnienie. A profity firm spożywczych rosną.

Nie będę już tutaj pisać czym skutkuje nadmierne spożywanie wysokoprzetworzonej żywności. Wystarczy popatrzeć na to, co dzieje się w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Plaga nadwagi i otyłości, a w konsekwencji cukrzyca typu 2, nadciśnienie, miażdżyca.. ale też, a może przede wszystkim spadek nastroju, lęki i depresja. 

Nie chcę dyktować nikomu co ma jeść. Ja też czasami jem na mieście, czy kupuję sobie słodycz, który na pewno do najzdrowszych nie należy. Pytanie jednak jak często to robimy i czy bliss point nie ma już kontroli nad naszym samopoczuciem…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.