Nie-dieta

Uzależnieni od sera

Hej Kochani!

Dzisiaj wyciągam na tapetę ser. Tak właśnie. Kiedyś byłam absolutną miłośniczką sera. A najbardziej lubiłam cheddar z angielskiej sieci Sainsbury’s. Uwielbiałam ten ser tak bardzo, że moja Siostra, która mieszka na Wyspach, przywoziła mi przynajmniej kilogram za każdym razem, gdy przyjeżdżała do Polski. 

Kanapki z serem to była codzienność, do tego pizza z serem, makaron z serem, pierogi z serem, sernik, szpinak z fetą, pomidory z mozzarellą… Moje menu tonęło w serze. 

Myślę jednak, że nie ja jedyna pałałam miłością do sera. Kiedy rozmawiam z kimś o przechodzeniu na weganizm, największym przerażeniem napawa ludzi wizja życia właśnie bez sera. 

Bo “bez mięsa to jeszcze, ale bez sera to się po prostu nie da”. 

Zastanawialiście się kiedyś skąd się to bierze? Dlaczego jesteśmy tacy uzależnieni od sera? Właśnie UZALEŻNIENI, tak. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. 

Uzależnieni…

Tak się złożyło, że powstała cała książka na ten temat. Jej autorem jest jeden z moich ulubionych “roślinnych” lekarzy dr Neal Barnard. Niestety nie ma jeszcze polskiego tłumaczenia, ale wierzę, że niedługo powstanie. 

Uważam jednak, że temat jest ważny, dlatego postaram się już teraz przybliżyć Wam, o co chodzi z tym serem…

Może na początek cytat dr. Barnarda w tłumaczeniu własnym:

Naładowany kaloriami, z ogromną zawartością sodu, mający więcej cholesterolu niż stek, oprószony hormonami… Gdyby ser mógł mieć jeszcze gorszy skład byłby wazeliną. Niektóre pokarmy tuczą, inne uzależniają. Ser i tuczy i uzależnia”

Dlaczego nie możemy przestać jeść sera?

Cóż, ser zawiera białka, których fragmenty, nazywane kazomorfinami, wykazują działanie opioidowe. Oddziałują one na ośrodek nagrody w naszym mózgu i jeżeli dostarczane są regularnie do organizmu, uzależniają. 

Na stronie Vivy! znalazłam w miarę przystępne wytłumaczenie całego procesu:

“Aby wyprodukować 1 kilogram sera, potrzeba 10 kilogramów mleka. Ponieważ proces przekształcania mleka w ser polega między innymi na usunięciu większości wody, po takim procesie pozostaje skoncentrowana kazeina i tłuszcz. Tak więc skoncentrowane produkty mleczne, takie jak ser, mają szczególnie wysoki poziom opiatów [2]. Podczas trawienia głównych składników kazeiny może dojść do uwolnienia 24-65 mg peptydów opioidowych [3]. Istnieją dowody wskazujące, że bioaktywne peptydy pochodzące z mleka mogą być wchłaniane i przechodzić do krwiobiegu w postaci niezmienionej, przez co wpływać na funkcje fizjologiczne organizmu [4]. Ponieważ kazeina rozkłada się w żołądku produkując peptyd kazomorfinę, działa jako uwalniacz (stymulator) histaminy, co jest również powodem, dla którego tak wielu ludzi ma alergię na produkty mleczne [5]” 

http://zdrowie.viva.org.pl/aktualnosci/300-kazomorfiny-czyli-dlaczego-tak-trudno-jest-nam-zrezygnowac-z-sera

Z kazomorfiny produkuje się morfinę, kodeinę czy oksytocynę.  

Pytanie dlaczego w ogóle opiody znajdują się w mleku? (Tak, w mleku karmiącej kobiety też)

A to dlatego, że mają działanie uspokajające i uzależniają, powodując, że i dziecko i cielę wracają do mamy po więcej mleczka. Ma to sens – dla niemowlaków jedynym pożywieniem jest mleko matki, które ma wszystkie potrzebne składniki, aby bobas zdrowo rósł, przybierał na wadze i rozwijał się prawidłowo. 

Ale czy my, jako dorośli potrzebujemy przetworzonego koncentratu z pożywienia przeznaczonego dla cielaka? Z mnóstwem kalorii, tłuszczu i substancji chemicznych? W dodatku, który uzależnia? Rzucam pytanie do osobistej refleksji.

I na koniec kilka ciekawostek apropo sera:

  • Cheddar składa się w 75% z tłuszczu. Dla porównania: cebula 0,4%, jabłko ma 3%, parówki 35%, frytki 40-50%.
  • Ser zawiera tyraminę – substancję, która może powodować bóle głowy i migreny.
  • Ser jest produktem bogatym w sód. Jego częste spożycie powoduje zatrzymanie wody w organizmie, a tym samym opuchnięcie. Uważaj, jeżeli masz problemy z nadciśnieniem lub miażdżycą!
  • Unikaj serów, które mają w składzie konserwanty, spulchniacze i sztuczne barwniki. Często na paczkach możesz znaleźć nawet wskazówkę – nazwę np. “Ser typu gouda”- wiesz wtedy, że nie kupujesz prawdziwego sera. 
  • Sprawdziłam wartość odżywczą średniej pizzy “Cztery sery” pewnej popularnej restauracji i oto co znalazłam: 1680 kcal/72g tłuszczu/11,3 gramy soli 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.